Jak pomogły mi produkty...

 

[ 1,2,3,4 ]

Sekret zdrowia - lek. med . K. Kordeczka

Coraz częściej życie każdego z nas, wyznaczane przez coraz szybsze tempo, niewiele ma wspólnego z zasadami zdrowego stylu życia. Kumulujący się stres, nieodpowiednia żywność, zanieczyszczenie środowiska.doprowadzają w końcu do zachwiania równowagi w organizmie. Jednak wiele osób nie uświadamia sobie tego, dopóki nie dopadnie ich choroba. A szkoda. Przecież sekret zdrowia tkwi w aktywnym stylu życia i prawidłowym odżywianiu.

Prosty przykład z mojej praktyki lekarskiej: mężczyzna lat 44, od 15 lat cierpiący z powodu napadów dny moczanowej. Ból wybudzał go ze snu, towarzyszyło mu ogólne rozbicie, dreszcze i gorączka. Pięć lat temu do podstawowego leczenia dołączyłem suplementy CVI, które w sposób rewelacyjny zmieniły stan jego zdrowia. Mógł wreszcie normalnie funkcjonować, biegać, grać w siatkówkę, spotykać się ze znajomymi przy grillu.
Oto schemat suplementacji i podstawowe zalecenia:
Po pierwsze oczyszczanie organizmu przy pomocy produktu Pure Yucca :
. 1 dzień - 1+0+0, czyli 1x1 tabletka przed posiłkiem, popijając 2 szklankami wody przegotowanej
. 2 dzień - 1+0+1, czyli 1 tabletka przed  śniadaniem + 1 tabletka przed kolacją
. 3 dzień - 1+1+1, czyli 3xdz. po 1 tabl. przed posiłkami
. 4 dzień - 2+1+1
. 5 dzień - 2+2+1
. 6 dzień - 3x2 tabl.
. 7, 8, 9 dzień - 3x3 tabl.
. od 10 dnia - 3x2 tabl., aż do zakończenia 1 opakowania.

Podczas oczyszczania należy koniecznie wypijać 3 litry przegotowanej wody (może być mineralna niegazowana, ale nie wysokozmineralizowana).

Kolejne produkty to:
Meal Time : 1 tabl. dziennie na początku posiłku (np. podczas obiadu);
Polinesian Noni Juice : 30 ml na czczo (godzinę przed posiłkiem), można rozcieńczyć letnią przegotowaną wodą;
Protect 4Life : 2x1 tabl. po posiłku. W celu wzmocnienia organizmu, poleciłem mleczko pszczele ( Bee Power ).

Zapobieganie nawrotom dny moczanowej :
. Higieniczny tryb życia zgodny z grupą krwi (warto przynajmniej unikać pokarmów działających niekorzystnie, spożywając te wysoce wskazane).
. Ograniczenie tłustych pokarmów, zwłaszcza podrobów (wątróbek, cynaderek), węgorza, kawioru, unikać alkoholu (zwłaszcza wina), niektórych leków z grupy penicylin, sulfatiazolu, witamin B1 i B12, Encortonu.
. Okresowe oczyszczanie organizmu preparatem Pure Yucca , systematyczne stosowanie antyoksydantów.
. W okresie jesień-wiosna wzmacnianie organizmu preparatem Bee Power .

Oczyszczanie organizmu zalecam każdemu, kto do tej pory tego nie robił. Zdrowy przewód pokarmowy, prawidłowe funkcje wątroby i nerek to podstawa dobrego przyswajania pokarmów oraz usuwania toksyn z organizmu. To po prostu podstawa dobrego samopoczucia.

lek. med. Krzysztof Kordeczka

 

Zrozumiałam swój błąd!

Jestem młodą osobą, którą do niedawna nie interesował zdrowy styl życia. Często jadłam byle co, byle gdzie i o byle jakiej porze. Żyłam bardzo aktywnie, dużo paliłam i... czułam się wyśmienicie! Niestety, do czasu kontuzji.

Moje zimowe wyczyny na nartach skończyły się urazem kolana, co na długo unieruchomiło mnie w łóżku. Z nudów paliłam jeszcze więcej, jadłam bez opamiętania i czułam, że z dnia na dzień tracę swoją wrodzoną witalność.
Ledwo wyleczyłam kolano, "złapałam" wirusa. Nie mogłam jednak pozwolić sobie na kolejne kilka dni wolnego - musiałam przecież nadrobić i tak spore już zaległości. Chodziłam więc z gorączką na zajęcia, aż w końcu "dorobiłam się" zapalenia płuc. Od tego czasu infekcje "wracały jak bumerang", a ja zmieniałam antybiotyki jak rękawiczki.
W końcu moja mama wzięła sprawy w swoje ręce. Pilnowała, abym codziennie zażywała Noni (przez pierwszy miesiąc aż 3 razy po 30 ml), AC-Zymes w dawce 3 razy po 2 kapsułki oraz C-1000 , którą po tygodniu zamieniła na C Plus .
Z dnia na dzień czułam się coraz lepiej, jakby ktoś doładowywał moje życiowe akumulatory. Dopiero wtedy zrozumiałam swój błąd. Zaczęłam interesować się zdrowiem, dużo czytałam na ten temat, znalazłam nawet czas, by pójść z mamą na wykład z lekarzem. Rzuciłam też palenie, co wcale nie okazało się tak trudne, jak myślałam. Staram się zdrowo odżywiać, choć wiem, że to nie zawsze wystarczy. Łykam więc codziennie Vital B i chociaż już nie palę - Smokerade . Wspaniale wpływa na moje oskrzela, zniszczone krótkim, ale dość intensywnym paleniem.
Przede mną sesja egzaminacyjna, więc w moim "suplementowym menu" nie zapominam o Triple Potency Lecithin i Stress Management B Complex .

Ania z Łodzi


Wreszcie czuję, że żyję!

Od kilku miesięcy codziennie rano z wielkim trudem podnosiłam się z łóżka - nawet wtedy, gdy powinnam być wyspana. Czasami musiałam znowu się położyć z powodu zawrotów głowy, mroczków przed oczami i szumów w uszach. Podobne chwile słabości zdarzały mi się w ciągu dnia, zwłaszcza gdy gwałtownie zmieniałam pozycję ciała. Stale było mi zimno, gdy inni tryskali energią, ja nie byłam zdolna do jakiegokolwiek wysiłku. Zaniepokojona, wybrałam się do lekarza, który stwierdził tylko niskie wartości ciśnienia krwi i zalecił większą dawkę ruchu.

Łatwo powiedzieć, ale wtedy każdy wysiłek wydawał mi się zadaniem ponad siły. Z moimi problemami podzieliłam się z koleżanką. Stwierdziła, że potrzebuję miłorzębu japońskiego, który poprawi krążenie krwi w organizmie i złagodzi moje dolegliwości. By szybciej odzyskać witalność Protect 4 Life miałam przyjmować razem z koenzymem Q10. Ze względu na moje niskie ciśnienie zaczęłam od najmniejszej dawki CoQ10 - 2,5 mg, jaka znajduje się w Smokerade .
Pierwszą zmianą, jaką zauważyłam, była poprawa koncentracji. Mogłam się wreszcie skupić i szybko wykonać swoją pracę. Z czasem poczułam też przypływ energii, coraz rzadziej pojawiały się zawroty głowy i szum w uszach.
Mając lepsze samopoczucie i większą witalność, odważyłam się zapisać na aerobik. Wreszcie poczułam, że żyję! Żadnych problemów z porannym wstawaniem, za to dużo energii i chęci, by korzystać z uroków życia.

Kasia z Warszawy


ZASŁUŻONY ODPOCZYNEK

Na pewno każdy z nas chociaż raz w życiu znalazł się w sytuacji, kiedy nie mógł sobie pozwolić na zasłużo-ny odpoczynek. Jest to szczególnie trudne dla osób, które muszą pracować w systemie zmianowym.

Jestem pielęgniarką i przez wiele lat pracowałam w szpitalu w przysłowiowy "piątek, świątek i niedzielę". Byłam ciągle zmęczona i śpiąca, a na dodatek cierpiałam z powodu bardzo niskich wartości ciśnienia krwi.

Gdy przychodziłam z nocnej zmiany do domu, zmęczenie nie pozwalało mi usnąć w ciągu dnia, a kolejnej nocy podczas dyżuru tylko siłą woli zmuszałam się do pracy. Nie pomagały litry wypijanej kawy. Wtedy postanowiłam wypróbować żeń-szeń koreański, znany z silnych właściwości energetyzujących i podnoszących wytrzymałość.

Po tygodniu poczułam, że coś się zmienia: na nocnych dyżurach nie musiałam już walczyć z wszechogarniającym zmęczeniem, praca stała się mniej stresująca, a ja poczułam znaczny przypływ energii.

Również po pracy miałam więcej siły do codziennych zajęć domowych.Z czasem zniknęły też nieprzyjemne objawy spowodowane zbyt niskim ciśnieniem krwi (bóle i zawroty głowy, ciągłe uczucie zimna, nawet podczas ciepłych dni, niechęć do wszelkiego wysiłku fizycznego).

PANAX GINSENG towarzyszy mi już od lat. Stosuję go w okresach przesileń pór roku oraz gdy jestem zmuszona do całonocnej intensywnej pracy. Polecam go wszystkim moim znajomym, którzy prowadzą nieuregulowany, pełen stresów tryb życia oraz synowi - "świeżo upieczonemu studentowi", który musi podołać męczącym i trudnym egzaminom.

Od czasu, gdy stosuję Panax Ginseng, rozstałam się również z kawą, która nie była dla mnie przysmakiem, a jedynie sposobem na przetrwanie trudnych chwil.

Krystyna K. z Tarnowa


PO LAMBLIACH NIE MA ŚLADU!

W młodości dużo chorowałem, brałem antybiotyki bez żadnej ochrony w postaci bakterii kwasu mlekowego - lekarz nigdy nie wspominał, aby były konieczne!!!

Mój system immunologiczny był osłabiony, nie zdawałem sobie z tego sprawy, dopóki w wieku 17 lat nie zachorowałem. Dopiero po dwóch miesiącach lekarzom udało się znaleźć przyczynę moich dolegliwości, jakimi były straszne nudności, biegunka, wymioty.

Okazało się, że to LAMBLIOZA. Dostałem oczywiście antybiotyki, po których na chwilę poczułem się troszkę lepiej, lecz przy kontrolnym badaniu okazało się, że wciąż mam LAMBLIE!

I tak przez kolejnych pięć lat leczyłem się antybiotykami, po których czułem się coraz gorzej. W końcu zacząłem szukać w Internecie przyczyny, dlaczego to wszystko tak długo trwa, a ja nie mogę sobie z tym poradzić?

Wtedy znalazłem strony internetowe, z których dowiedziałem się, że kuracje antybiotykowe mogą doprowadzić do grzybicy, a to z kolei do silnego osłabienia organizmu. Każdy z nas pije wodę albo je pokarmy, w których mogą znajdować się jaja lamblii, ale przecież nie każdy jest chory. Po kuracji kilkoma preparatami, m.in. PARAPROTEX, AC-ZYMES, CHELATED ZINC, C-1000 , po lambliach nie ma śladu. Czuję się znacznie lepiej, wróciła mi chęć do życia i skończyły się nudności, które dokuczały mi ponad 5 lat. Teraz pozostało mi tylko kontynuowanie kuracji w celu uzyskania prawidłowej homeostazy i mikroflory w jelitach, ponieważ z grzybicą walczy się długo.

Paweł, lat 23


JAK PRZEKROCZYĆ GÓRNĄ GRANICĘ?

Pacjentkę - lat 49, z racji wykonywanego zawodu, zaszczepiono w Poradni Medycyny Pracy przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby (WZW) typu B trzema dawkami Euvax według następującego schematu: pierwszą i drugą dawkę otrzymała w listopadzie i grudniu 2001 r., natomiast trzecią w maju 2002 r. W kwietniu 2005 r. z powodu niskiego poziomu przeciwciał lekarz zakładowy zadecydował o doszczepieniu pacjentki czwartą dawką, informując jednocześnie o małym prawdopodobieństwie nabycia odporności. W tym czasie, z powodu przewlekłej choroby przewodu pokarmowego, pacjentka była w trakcie kuracji następującymi preparatami: POLINESIAN NONI JUICE, COENZYME Q10 i VIRAGO . Wykonane po 10 tygodniach kontrolne badanie poziomu przeciwciał przeciwko WZW typu B wykazało, że dzięki zastosowanej suplementacji została wytworzona odporność, a poziom przeciwciał przekraczał górną oznaczalną granicę.

lek. med. Joanna Kaczanowska


NIESPOTYKANA RZECZ...

Jestem pisarzem, pracuję jako publicysta i często zdarza mi się pracować do późnych godzin nocnych. Ostatnio przytrafiła mi się niespotykana rzecz. Otóż, późnym wieczorem wypiłem szklankę wody z rozpuszczonymi 10 kroplami preparatu OXYMAX i rozpocząłem pisanie. Ku mojemu zdziwieniu, nagle stałem się nadzwyczaj kreatywny, a wena pisarska jeszcze długo nie opuszczała mnie tej nocy. To było coś niesamowitego, bo zazwyczaj o tej porze często walczyłem ze zmęczeniem i "klejącymi się" oczyma. Ale najbardziej zaskoczyło mnie to, że wpół do trzeciej, kiedy moja żona kazała mi położyć się spać, wciąż byłem rześki i gotowy do dalszej pracy.

B. A. (Budapeszt )

 

[ 1,2,3,4 ]